Joanna i Mikołaj to przesympatyczna para, choć niełatwa w negocjacjach ;) Na ich zaproszenie
już po raz drugi w swojej karierze zawitałem do Chełmna i być może nie było by to
szczególnym wyczynem gdyby nie fakt, że tam i z powrotem znów wyszło ponad 1200 km :(
Pierwszy raz byłem w Chełmnie 12 lipca zeszłego roku na uroczystości Oli i Pawła,
z którymi nota bene spotkałem się także na sobotniej uroczystości, gdyż to oni polecili mnie
swoim znajomym – nic się nie zmienili :)
Tradycja powoli staje się, że chełmińskie imprezy to zabawa na całego :)
Piękne pejzaże, gościnni i otwarci ludzie oraz lokalne tradycje powodują, że zdjęcia praktycznie
robią się same…
Gdybym miał czas, chętnie napisałbym coś więcej, niestety tryb “WORK” nieustannie MODE ON :(
Być może po skończeniu obróbki uda mi się wrzucić więcej materiału z pełniejszym opisem,
na razie tylko jedna prevka:
I naprawdę nie ma czasu człowiek się podrapać tu i tam nie mówiąc już o regularnym pisaniu…
Sezon ślubny w pełni, ostatnie ustalenia, dopinanie detali i kompletny brak czasu na życie osobiste.
I tak będzie przez najbliższe miesiące. Żeby jeszcze kondycja była lepsza, a tak…
styrany człowiek jak koń po westernie…
W zeszłą sobotę reportaż we Wrocławiu. Nie zapowiadało się… niemniej Młodzi musieli mieć chody na górze bo jak przez całą Polskę deszcz i chmury to od Opola coraz jaśniej, a w samym Wrocławiu pogoda taka, że w niedzielę do Krakowa wróciłem mocno strzaskany przez słońce:)
Wrocław odwiedzałem na zaproszenie Ani i Marka, ślub w klimatycznych okolicznościach Ostrowa Tumskiego, wesele z pompą w Hotel Park Plaza… To wszystko w doborowym towarzystwie zaproszonych gości.
Zdjęcia póki co dopiero w trakcie selekcji… ale coś z Wrocławia – Miasta Kolorów do kolekcji mam.
Czyli kolorowo ;)
Dziś o 5 rano, ledwo żywego [ jak ja się poświęcam dla sztuki ] Tomek wyciągnął mnie na zdjęcia.
Plan zakładał słynne “kieleckie krajobrazy”…
… dojechaliśmy do Pińczowa
… i to by było na tyle
… bo słynnej Kielecczyzny po drodze – NI W ZĄB!!!
Poznaliśmy za to chyba wszystkie odcienie:
Zieleni – na polach, drzewach, ziemi i niebie – NA WSZYSTKIM!!!
Brązu – błota na butach
Czerwieni – maków solo i w skupiskach
Dowiedzieliśmy się iż o nieludzkiej porze w soboty wstają tylko fotografowie lub menele*
(*niepotrzebne skreślić)
a także, iż wbrew ogólnie przyjętym polskim standardom kulturowym, co drugi napotkany człowiek chce być (w dodatku głośno to artykułuje) – normalnie, bezczelnie sfotografowanym!
Poniżej świeżutki, jeszcze pachnący olejem lnianym i terpentyną ;) jeden z owoców dzisiejszej tułaczki
~ Field of gold ~
Kolejny weekend w plecy – czyli słodkiego lenistwa ciąg dalszy.
Wielkie żarcie w sobotę i niedzielna wycieczka po małopolskich dziedzictwach kultury minęły jak zwykle za szybko. Po pizzy została plama w aucie, po “zabytkach” kilka bezprzykładnych pocztówkowych kadrów.
Nowy model krajowej turystyki kwitnie! – Bezczelne Grilarstwo panoszy sie wszędzie…
Ludzie, czy naprawdę nie ma już fajniejszych miejsc na grilla niż ruiny zamków???
Tylko czekać dnia gdy podobne ekipy pojawia się z leżaczkami, stolikami i śmierdzącym grilem na Wawelu!
Plusy to 2 dni po 8 a nie 16 godzin przed kompem, nowy terabajtowy dysk na backup backupu,
dzięki któremu fotografia ślubna stanie się jeszcze bezpieczniejsza ;) i poniższa klatka.
Byle do następnego…
No właśnie… czas jak przysłowiowy piasek przesypuje się przez palce.
Szybko, za szybko, albo ja jestem za wolny…
… bo materiału czekającego na wywołanie na wirtualnej kupie coraz więcej,
Byle do emerytury! :)